Mr. Grummel Pobierz aplikację
← Wszystkie poradniki
PORADNIK 7 MIN CZYTANIA

Dlaczego blokady aplikacji nie działają

Typowa blokada aplikacji nie zawodzi dlatego, że ludziom brakuje silnej woli. Zawodzi, ponieważ blokadę może cofnąć dokładnie ta sama siła woli, którą miała zastąpić.

Bezpośrednia odpowiedź jest taka, że większość blokad aplikacji zawodzi z powodu strukturalnego, a nie z powodu siły woli: ta sama osoba, którą blokada ma ograniczać, jest też osobą, która może ją wyłączyć, a ograniczenie, które można znieść tą samą wolą, jaką ma przezwyciężyć, w rzeczywistości nie zmienia momentu decyzji — dodaje tylko jedną małą przeszkodę do decyzji, która i tak już miała pójść w tę stronę, w którą zwykle idzie. Wskaźniki odinstalowania aplikacji blokujących i skupiających są konsekwentnie wysokie w pierwszych kilku tygodniach użytkowania, a ten wzorzec to nie przypadkowość; ściśle pokrywa się z dokładnie tymi momentami, w których siła woli jest najniższa — koniec dnia, po stresującym wydarzeniu, w trakcie prokrastynacji. Warto dodać, że to nie jest krytyka nikogo, kto wcześniej próbował blokady i mu się nie udało — opisany tu wzorzec pojawia się na tyle konsekwentnie u różnych użytkowników, że lepiej rozumieć go jako przewidywalny problem projektowy niż osobistą porażkę.

Mechanizm: narzucone sobie limity i ten sam palec, który je ustawia

Blokada skonfigurowana przez ciebie, dla ciebie, bez żadnej innej osoby czy urządzenia trzymającego faktyczny klucz, mechanicznie niczym się nie różni od noworocznego postanowienia zapisanego na karteczce — realna w intencji, ale całkowicie odwracalna przez tę samą intencję, gdy później osłabnie. Momentem, który ma znaczenie, nie jest chwila, gdy blokada jest instalowana z pełną motywacją; to konkretny moment, dni lub tygodnie później, gdy motywacja opadła, a zablokowana aplikacja jest mimo wszystko pożądana. Jeśli wyłączenie blokady w tym momencie wymaga mniej kroków lub mniej wysiłku niż zadanie, które blokada miała chronić, blokada przegrywa niemal za każdym razem, gdy jest faktycznie testowana, ponieważ nigdy tak naprawdę nie rywalizowała na warunkach, które decydują o zachowaniu — rywalizowała na warunkach, które istniały w momencie jej konfigurowania, a to nie te same warunki, które istnieją w momencie jej testowania. To też powód, dla którego marketingowe hasła blokad o byciu „niemożliwymi do obejścia” warto czytać sceptycznie: na urządzeniu, które użytkownik posiada bez żadnych ograniczeń, bez drugiej strony trzymającej jakikolwiek klucz, bardzo niewiele konsumenckich narzędzi naprawdę spełnia tę poprzeczkę, a te, które są jej najbliżej, zwykle osiągają to przez trwałe tarcie, a nie dosłowną niemożliwość techniczną. To tłumaczy też, dlaczego blokady sprzedawane wyłącznie na podstawie surowości czy liczby funkcji w praktyce często wypadają gorzej niż prostsze narzędzia — surowość na papierze niewiele znaczy, jeśli osoba korzystająca z aplikacji wciąż może dotrzeć do ustawienia, które ją wyłącza, w chwili niskiej motywacji.

Dlaczego to tak naprawdę nie chodzi o wyczerpującą się siłę woli

Istotne są tu badania behawioralne nad kształtowaniem nawyków, mimo że zwykle omawia się je w kontekście budowania nowych nawyków, a nie łamania nawyków telefonicznych: szeroko cytowane badanie z realnego świata (Lally i in., 2010, European Journal of Social Psychology), śledzące 96 uczestników przez 84 dni, wykazało, że mediana czasu potrzebnego, by nowe zachowanie stało się automatyczne, wyniosła 66 dni — z szerokim zakresem, od 18 do 254 dni, w zależności od osoby i zachowania. Istotny dla blokad aplikacji jest fakt, że automatyczność, w każdym kierunku, wymaga trwałej, powtarzanej ekspozycji na te same warunki — a blokada, którą wyłącza się tu i tam na kilka dni, resetuje dużą część tej ekspozycji, co oznacza, że stary, łatwiejszy nawyk (po prostu przeklikanie się dalej) nigdy nie zostaje wystarczająco długo wyparty, by faktycznie osłabnąć. Blokada nie zawodzi dlatego, że siła woli jest skończonym zasobem, który się wyczerpuje; zawodzi dlatego, że rzadko dostaje wystarczająco dużo spójnego, nieprzerwanego użytkowania, by zrobić to, czego faktycznie wymaga zmiana nawyku — czyli powtarzanie w rzeczywistych warunkach, a nie motywację w momencie instalacji. Odnosząc to konkretnie do blokad, sugeruje to, że aplikacja wyłączana i włączana na nowo co kilka dni nigdy nie gromadzi trwałej ekspozycji, którą badania nad automatycznością uznają za istotną — każdy restart jest bliższy dniowi pierwszemu niż dniowi czterdziestemu, co jest znacznie gorszą pozycją, niż sugerowałby całkowity czas, jaki upłynął od instalacji. Szeroki zakres w wynikach Lally i współpracowników — od 18 do 254 dni — jest też przydatnym korektywem wobec jakiegokolwiek konkretnego obiecywanego terminu („złam nawyk w trzy tygodnie”), jaki czasem oferują poradniki w tej dziedzinie, nie przyznając, jak dużą indywidualną zmienność faktycznie wykazały leżące u ich podstaw badania.

Co zwykle faktycznie się utrzymuje

Dwie strukturalne zmiany konsekwentnie korelują z blokadami, które przetrwają dłużej niż kilka tygodni. Po pierwsze, usunięcie możliwości szybkiego wyłączenia blokady — czy to przez osobny kod trzymany przez kogoś innego, zaplanowaną blokadę bez wcześniejszego wyjścia, czy tarcie wymagające realnego wysiłku zamiast jednego stuknięcia — zamyka dokładnie tę lukę opisaną powyżej. Po drugie, zawężenie listy blokowanych aplikacji do konkretnych aplikacji, które faktycznie są problemem, zamiast blokowania szeroko i nieuchronnego trafiania w coś, co jest naprawdę potrzebne — to jeden z najczęstszych powodów, dla których blokada zostaje wyłączona całkowicie, z prawdziwej konieczności, a nie ze słabej motywacji. Blokada, która czasem jest niewygodna, ale rzadko myli się co do tego, co blokuje, zwykle przetrwa; blokada, która często staje na drodze czemuś naprawdę potrzebnemu, zostaje odinstalowana z całkowicie zrozumiałego powodu. Węższa, dobrze dostrojona lista blokowanych aplikacji zmniejsza też liczbę momentów, w których dana osoba ma jakikolwiek uzasadniony powód, by w ogóle sięgnąć po przełącznik wyłączający, co ma znaczenie, ponieważ każde uzasadnione zniesienie blokady to też okazja, by wyłączyć ją szerzej, niż wymagał tego pojedynczy moment. Przeglądanie od czasu do czasu, które konkretnie aplikacje znajdują się na liście blokowanych, zamiast ustawienia jej raz i nigdy niewracania do niej, pomaga utrzymać listę dopasowaną do tego, co faktycznie powoduje tarcie z uzasadnionym użytkowaniem, ponieważ to z czasem zwykle się zmienia wraz z pracą i nawykami.

Gdzie w tym wszystkim jest Mr. Grummel

Mr. Grummel jest zbudowany konkretnie wokół pierwszego z tych rozwiązań — nie eliminuje możliwości ponownego wejścia, ale zastępuje pojedyncze, odruchowe stuknięcie prawdziwym pytaniem quizowym, dzięki czemu moment najniższej siły woli wciąż musi pokonać poprzeczkę, której samo stuknięcie nie pokonuje. Nie eliminuje możliwości rezygnacji czy całkowitego odinstalowania — nic poza drugą stroną trzymającą klucz tego nie robi — ale podnosi poprzeczkę konkretnie w tym momencie, który, zgodnie z powyższymi badaniami, zwykle faktycznie decyduje o tym, czy zmiana nawyku się utrzyma. Czy to jest odpowiednia ilość oporu dla danej konkretnej osoby, warto raczej sprawdzić niż zakładać — niektórzy potrzebują mniej, niektórzy wyraźnie więcej, a uczciwa odpowiedź brzmi, że żaden pojedynczy projekt blokady nie pasuje do rzeczywistego wzorca porażki każdego.

Sources

  1. Lally, P., van Jaarsveld, C.H.M., Potts, H.W.W. & Wardle, J. (2010). "How are habits formed: Modelling habit formation in the real world." European Journal of Social Psychology, 40(6), 998–1009
Mr. Grummel jeszcze nie wystartował — dołącz do listy oczekujących, a napiszemy do Ciebie e-mailem, gdy tylko to nastąpi.
Dołącz do listy oczekujących