Mr. Grummel Pobierz aplikację
← Wszystkie poradniki
PORADNIK 7 MIN CZYTANIA

Objawy uzależnienia od telefonu

Nie istnieje formalna diagnoza kliniczna o nazwie „uzależnienie od telefonu”. To, co badacze faktycznie badają, pod bardziej precyzyjną nazwą, ma realny, zwalidowany zestaw objawów wart poznania.

Bezpośrednia, precyzyjna odpowiedź jest taka, że „uzależnienie od telefonu” nie jest formalną diagnozą w DSM-5 — jedynym behawioralnym (niezwiązanym z substancją) uzależnieniem formalnie tam uznanym jest zaburzenie hazardowe — a termin, którego badacze faktycznie używają na kompulsywne korzystanie z telefonu, to „problematyczne korzystanie ze smartfona”, badane jako realny wzorzec zachowania z prawdziwymi konsekwencjami, odrębny od klinicznie diagnozowalnego zaburzenia samego w sobie (Panova & Carbonell, 2018, Journal of Behavioral Addictions). To rozróżnienie ma znaczenie dla tego, jak myśleć o „objawach”: nie istnieje oficjalna lista diagnostyczna, ale istnieje zwalidowane, recenzowane narzędzie badawcze — Smartphone Addiction Scale (Kwon i in., 2013) — którego pozycje dają naprawdę oparte na dowodach wyobrażenie o tym, czego faktycznie szukają badacze. Warto od razu zaznaczyć, że ta precyzja nie ma na celu umniejszania tego, jak realne może być leżące u podstaw doświadczenie — ma wskazać na ujęcie, za którym faktycznie stoją badania i zwalidowane narzędzia, a nie na pojemną etykietę, która brzmi autorytatywnie, ale nigdzie nie jest formalnie zdefiniowana.

Co naprawdę mierzy zwalidowane narzędzie badawcze

Smartphone Addiction Scale, dziesięciopozycyjne narzędzie oparte na samoopisie, opracowane i zwalidowane w recenzowanym badaniu z 2013 roku opublikowanym w PLOS ONE, pyta o wzorce takie jak: opuszczanie zaplanowanej pracy z powodu korzystania ze smartfona, trudności z koncentracją na zajęciach lub w pracy z powodu impulsu, by użyć smartfona, odczuwanie niecierpliwości i zdenerwowania, gdy nie ma się smartfona pod ręką, oraz korzystanie ze smartfona dłużej, niż zamierzano. Te pozycje zostały opracowane i statystycznie zwalidowane względem kryteriów klinicznych i behawioralnych, co stawia je na solidniejszym gruncie niż nieformalny quiz online noszący tę samą nazwę, ale nie ten sam, przetestowany zestaw pozycji — warto sprawdzić, jeśli natrafisz w sieci na „test uzależnienia od telefonu”, czy faktycznie wykorzystuje zwalidowane pozycje, czy tylko luźno pożycza pojęcie. Warto też wiedzieć, że narzędzia oparte na samoopisie, takie jak to, mają realne, uznane ograniczenia — opierają się na uczciwej samoocenie i mogą być zaburzone przez nastrój czy kontekst w momencie wypełniania — co jest jednym z powodów, dla których badacze traktują pojedynczy wynik jako jeden punkt danych spośród wielu, a nie samodzielną diagnozę. Warto też wiedzieć, że skala została przetłumaczona i zwalidowana w wielu językach i krajach od czasu pierwotnej publikacji w 2013 roku, co pomogło ugruntować ją jako naprawdę międzynarodowo używane narzędzie badawcze, a nie ograniczone do jednej populacji.

Dlaczego ujęcie jako „problematyczne korzystanie”, a nie „uzależnienie” ma praktyczne znaczenie

Ujmowanie tego wzorca jako spektrum problematycznego korzystania, a nie binarnego uzależnienia, które albo się ma, albo nie, zmienia to, jak wygląda rozsądna reakcja: nie chodzi o ustalenie, czy kwalifikujesz się do klinicznej etykiety, tylko o zidentyfikowanie, które konkretne zachowania (utrata snu, niedotrzymywanie planów, ignorowanie osób, z którymi jesteś, odczuwanie niepokoju bez telefonu) faktycznie występują i w jakim stopniu, ponieważ to właśnie te rzeczy są faktycznie możliwe do zmiany, podczas gdy samodzielnie postawiona etykieta „uzależnienia” może wydawać się bardziej trwała i trudniejsza do bezpośredniego zaadresowania. To ujęcie unika też przesadzania z powagą sytuacji u większości ludzi, którzy korzystają z telefonu intensywnie, ale bez tego rodzaju poważnego zakłócenia życia, wokół którego skupiają się badania nad naprawdę problematycznym korzystaniem. To przeformułowanie ma też tendencję do zmniejszania wstydu, co ma praktyczne znaczenie: badania nad zmianą zachowań w szerszym ujęciu sugerują, że wstyd jest słabym długoterminowym motywatorem i może wręcz utrudnić zaadresowanie danego wzorca, zwiększając ten sam stres czy obniżony nastrój, które często w pierwszej kolejności napędzają kompulsywne sprawdzanie. Jest to podobna dynamika do tego, jak badania nad uzależnieniami w szerszym ujęciu odeszły od ramowania opartego wyłącznie na sile woli w stronę rozumienia kompulsywnych zachowań jako kształtowanych przez środowisko i projekt — co jest jednym z powodów, dla których zmiana środowiska (usunięcie łatwego dostępu) zwykle przewyższa poleganie wyłącznie na postanowieniu.

Co warto brać poważnie, a co jest powszechne i możliwe do opanowania

Częste odruchowe sprawdzanie telefonu, odczuwanie chęci, by na niego spojrzeć, czy tracenie na nim więcej czasu, niż zamierzano, to niezwykle powszechne doświadczenia, które same w sobie nie wskazują na nic wymagającego uwagi klinicznej — to dokładnie ten rodzaj codziennego wzorca, na który celują narzędzia oparte na tarciu i zmiany nawyków. Coś, co warto potraktować poważniej i ewentualnie omówić z lekarzem, to sytuacja, gdy korzystanie z telefonu konsekwentnie i znacząco zakłóca sen, relacje, wyniki w pracy lub nauce, albo gdy próby ograniczenia go konsekwentnie kończą się niepowodzeniem mimo prawdziwego, powtarzanego wysiłku i realnego cierpienia z powodu tego wzorca — próg, wokół którego skupiają się badania nad problematycznym korzystaniem, dotyczy generalnie upośledzenia funkcjonowania, a nie samej wysokiej częstotliwości korzystania. Warto okresowo i uczciwie sprawdzać, które konkretne zachowania z powyższej listy u ciebie występują, zamiast szukać jednego osądu tak/nie co do tego, czy masz „uzależnienie”, ponieważ to właśnie konkretne zachowania są faktycznie możliwe do zaadresowania, jedno po drugim. Prowadzenie krótkiej, uczciwej notatki o tym, jakie konkretne sytuacje wywołują najsilniejszą chęć — konkretna pora dnia, konkretny nastrój, konkretne pomieszczenie — z czasem bywa bardziej użyteczne niż jednorazowa, ogólna samoocena, do której nigdy się nie wraca.

Gdzie w tym wszystkim jest Mr. Grummel

Mr. Grummel jest zbudowany z myślą o powszechnym, codziennym końcu tego spektrum — ograniczaniu odruchowego, mało wartościowego sprawdzania — a nie jako leczenie czegokolwiek, co spełniałoby próg prawdziwego niepokoju klinicznego; jeśli ten próg brzmi jak twoja sytuacja, właściwym kolejnym krokiem jest lekarz, a nie aplikacja. Lekarz pierwszego kontaktu lub terapeuta zaznajomiony z wzorcami zachowań to zdecydowanie odpowiedniejszy zasób niż jakakolwiek aplikacja dla poważniejszego końca tego spektrum, i warto powiedzieć to jasno, zamiast sugerować, że blokada jest wystarczającą odpowiedzią na każdy stopień problemu. Jasne nazwanie tej granicy tutaj jest częścią uczciwości co do tego, czego można rozsądnie oczekiwać od konsumenckiej aplikacji, zamiast pozwalać, by wynik wyszukiwania sugerował, że jest ona zamiennikiem profesjonalnego wsparcia, gdy sytuacja tego wymaga.

Sources

  1. Panova, T. & Carbonell, X. (2018). "Is Smartphone Addiction Really an Addiction?" Journal of Behavioral Addictions, 7(2)
  2. Kwon, M. et al. (2013). "Development and Validation of a Smartphone Addiction Scale (SAS) for Adolescents." PLOS ONE, 8(12)
Mr. Grummel jeszcze nie wystartował — dołącz do listy oczekujących, a napiszemy do Ciebie e-mailem, gdy tylko to nastąpi.
Dołącz do listy oczekujących