LinkedIn ma problem z przyzwoleniem, którego nie mają inne aplikacje z tej listy: otwarcie go w godzinach pracy nie rejestruje się jako obijanie się tak, jak zrobiłoby to otwarcie Instagrama. Jest zawodowy, można argumentować, że ma znaczenie dla kariery, a to ujęcie daje mu przepustkę, jakiej nie dostałby niemal identyczny kanał w jakiejkolwiek innej aplikacji — co jest dokładnie powodem, dla którego tak łatwo stracić na nim realny czas pracy bez zwykłego poczucia winy, które ostatecznie kończy sesję na czymś bardziej oczywiście „rozpraszającym”.
Co naprawdę utrudnia zamknięcie LinkedIn
Sam kanał działa na tych samych mechanizmach angażujących co każda inna platforma społecznościowa — algorytmicznie uszeregowana mieszanka postów z twojej sieci, od osób, których nie obserwujesz, i coraz częściej z treści zoptymalizowanych pod dobre wyniki, niezależnie od tego, czy są użyteczne, czasem nazywanych „broetry” za zwyczaj zamieniania dwuzdaniowej myśli w dziesięć krótkich akapitów, by zmaksymalizować czas spędzony na czytaniu. Odznaki powiadomień o wyświetleniach profilu, prośbach o kontakt i reakcjach na twoje własne posty dodają osobiste, powiązane z ego przyciąganie, naprawdę inne niż sprawdzanie cudzego kanału — to sprawdzanie, jak jesteś odbierany, co ludzie sprawdzają znacznie bardziej kompulsywnie niż większość innych rzeczy. A ponieważ to wszystko dzieje się wewnątrz aplikacji ujmowanej jako praca, rzadko pojawia się moment, w którym otwarcie jej wywołuje takie samo „czy tracę czas” samosprawdzenie, jakie inne aplikacje w końcu wywołują.
Wbudowana ścieżka na iPhonie i gdzie zawodzi
Limit aplikacji w Czasie przed ekranem na iOS działa na LinkedIn dokładnie tak jak w przypadku każdej innej aplikacji: ostrzeżenie, ekran blokady i jeden przycisk „Zignoruj limit na dziś”, który usuwa go w jedno dotknięcie, wymagając jedynie kodu dostępu Czasu przed ekranem, który sam ustawiłeś i znasz. To skuteczne narzędzie dla rodzica ograniczającego telefon dziecka. Na własnym urządzeniu, gdzie ustawienie limitu i jego obejście zależą od tego samego, chwilowego osądu, limit na aplikacji, której otwarcie wydaje się produktywne, jest szczególnie łatwy do przegadania.
Wbudowana ścieżka na Androidzie i gdzie zawodzi
Licznik czasu aplikacji w Digital Wellbeing wygasza ikonę LinkedIn po osiągnięciu limitu i oferuje jego przedłużenie w chwili, gdy w niego dotkniesz, bez żadnego opóźnienia. Jak w przypadku każdej aplikacji, cały system pozostaje dostosowywalny lub możliwy do usunięcia w Ustawieniach w dowolnym momencie, przez tę samą osobę, którą limit ma powstrzymywać — a limit na czymś, co wydaje się pracą, ma zawsze pod ręką wyjątkowo przekonująco brzmiącą wymówkę.
Co się zmienia, gdy myto to trzy pytania
Mr. Grummel nie pyta, czy otwarcie LinkedIn jest „uzasadnione” — nie musi, bo myto jest takie samo niezależnie od powodu. Trzy pytania stają przed aplikacją, a odpowiedź na nie kosztuje kilka minut prawdziwego namysłu, niezależnie od tego, czy sprawdzasz ofertę pracy, czy sprawdzasz, kto obejrzał twój profil po raz trzeci w tej godzinie. To przydatne właśnie dlatego, że własne ujęcie LinkedIn utrudnia odróżnienie tych dwóch przypadków w danej chwili; myto też nie musi ich odróżniać, musi tylko przerwać automatyczne ponowne otwarcie.
Realistyczny dzień
Teraz: krótka przerwa między zadaniami zamienia się w sprawdzenie LinkedIn „w sprawach zawodowych”, a dwadzieścia minut przewijania później okazuje się, że żadna z nich nie dotyczyła zadania, od którego odszedłeś. Z mytem w grze: to samo otwarcie napotyka najpierw trzy pytania. Niektóre dni odpowiadasz na nie, a sprawdzenie LinkedIn okazuje się dokładnie tą szybką, użyteczną rzeczą, za jaką się podawało. Innego dnia te kilka minut namysłu wystarcza, żeby zauważyć, że nie było żadnego prawdziwego powodu zawodowego, i wracasz do tego, co robiłeś wcześniej.