Konkretna trudność szukania pracy polega na tym, że to w całości samodzielnie kierowana, otwarta praca bez zewnętrznej struktury narzucającej grafik — nikt nie zauważy, jeśli dzisiejsze trzy aplikacje zamienią się w jedną, albo jeśli popołudnie przeznaczone na dopracowanie listu motywacyjnego zniknie w telefonie zamiast tego. Szukanie pracy jest też wyjątkowo demoralizujące w małych, kumulujących się dawkach — kolejna odmowa, kolejna aplikacja bez odpowiedzi — co czyni natychmiastową, niewymagającą wysiłku nagrodę z telefonu jeszcze bardziej kuszącą jako przerwę od zadania, które wciąż się nie opłaca. Szukanie pracy niesie też konkretny ciężar emocjonalny, jakiego większość innych samodzielnie kierowanych zadań nie ma w ten sam sposób — każda aplikacja to mały zakład, który może się nie opłacić, a powtarzająca się odmowa (albo, co gorsza, cisza) sprawia, że gwarantowana, wolna od oceny nagroda z telefonu wydaje się przez porównanie nieproporcjonalnie kusząca.
Co pewnie już próbowałeś
Dzienny limit aplikacji o pracę, arkusz kalkulacyjny do śledzenia, traktowanie poszukiwań jak pracy na etat ze stałymi godzinami, wzajemną odpowiedzialność ze znajomym też szukającym pracy przez SMS-y. To daje strukturę na papierze, ale nie dotyka faktycznego momentu pokusy w środku poranka, gdy aplikacje utknęły, a telefon oferuje łatwy sposób, by poczuć, że coś się robi, mimo że nie robi się tego, co ma znaczenie. Rozmowy networkingowe i wywiady informacyjne dają prawdziwą strukturę i prawdziwą odpowiedzialność na czas, który zajmują, ale poszukiwanie pracy to głównie samotne researchowanie i pisanie między tymi rozmowami, i to właśnie w tym niezaplanowanym czasie researchu i pisania faktyczne godziny mają tendencję po cichu znikać. Coachowie kariery i usługi outplacementu, tam gdzie są dostępne, dają prawdziwą zewnętrzną strukturę i odpowiedzialność, choć nie są dostępne dla każdego, a nawet z nimi większość faktycznego czasu pisania aplikacji wciąż dzieje się samotnie. Regularne kontakty ze znajomym lub mentorem, nawet krótkie, mogą zastąpić część odpowiedzialności, którą w innym wypadku dawałoby miejsce pracy w tym okresie.
Dlaczego ogólne porady o blokowaniu zawodzą akurat tutaj
„Traktuj to jak pracę" to dobra rada w teorii, ale zakłada dyscyplinę prawdziwej pracy — menedżera, zegar, kolegów, którzy by zauważyli — z czego nic tu nie istnieje, więc rada daje ci cel bez żadnej ze struktur, które normalnie ułatwiają jego osiągnięcie. Sam limit daje motywację, nie tarcie, a to tarcia brakuje w faktycznym momencie, gdy telefon wychodzi z kieszeni. Nie uwzględnia też faktu, że szukanie pracy nie ma jednego, oczywistego momentu „skończone" na dany dzień — zawsze jest jeszcze jedno ogłoszenie do sprawdzenia, jeszcze jeden list motywacyjny, który dałoby się nieco lepiej dopracować, co czyni niezwykle łatwym usprawiedliwienie przerwy jako „no, wystarczy na teraz" długo przed osiągnięciem faktycznego dziennego celu. Nie rozróżnia też między naprawdę produktywną przerwą — odejściem, żeby pomyśleć — a ucieczką w kształcie telefonu od trudnej aplikacji, która tak naprawdę jest po prostu unikaniem noszącym kształt przerwy. Rozpoznanie różnicy między prawdziwą przerwą a przerwą w kształcie unikania to umiejętność, którą warto świadomie budować podczas tak długich poszukiwań.
Uczciwe dopasowanie
Blokada z bramką w postaci quizu dobrze pasuje do niezaplanowanej natury szukania pracy, bo dostarcza dokładnie tego tarcia, które normalnie biernie zapewniałoby miejsce pracy, bez konieczności, żeby ktokolwiek inny pilnował. Nie potrzebuje grafiku, żeby być skuteczna, co ma znaczenie dla zadania bez stałych godzin na starcie — ten sam mały koszt stosuje się niezależnie od tego, czy jest dziewiąta rano, czy trzecia po południu. Nie wymaga też tłumaczenia tego nawyku nikomu innemu, co ma znaczenie dla poszukiwań często trzymanych w tajemnicy przed pracodawcą, a czasem nawet przed znajomymi, aż pojawią się prawdziwe wieści do podzielenia się. Utrzymuje się też przez emocjonalne wzloty i upadki, które poszukiwania nieuchronnie zawierają, bo tarcie nie wymaga poczucia motywacji akurat tego dnia, by wciąż działać.
Gdzie to nie jest dobre dopasowanie
Jeśli poszukiwania utknęły z powodów niemających nic wspólnego z rozproszeniem — CV, które nie przynosi rozmów kwalifikacyjnych, rynek naprawdę ciasny akurat teraz — żadna ilość zablokowanych aplikacji tego nie naprawi, i warto poprosić kogoś o świeże spojrzenie na faktyczne materiały aplikacyjne, zanim uzna się, że problemem jest skupienie. A jeśli to sam lęk związany z szukaniem pracy napędza unikanie, warto zająć się nim bezpośrednio, zamiast traktować to jako prosty problem dyscypliny. Warto też nazwać fakt, że lęk związany z szukaniem pracy i obniżony nastrój są niezwykle powszechne i nie są osobistą porażką — jeśli korzystanie z telefonu jest naprawdę sposobem unikania trudnych uczuć związanych z poszukiwaniami, a nie zwykłym rozproszeniem, warto uczciwie to uznać, zamiast traktować wyłącznie jako problem skupienia. Blokada aplikacji to rozsądne, skromne wsparcie strony dyscyplinarnej poszukiwania pracy; nie jest zamiennikiem naprawdę wspierającej sieci ani, tam gdzie potrzebne, profesjonalnego wsparcia zdrowia psychicznego w okresie, który często bywa naprawdę stresujący. Odmowa to część niemal każdego poszukiwania pracy i nie odzwierciedla umiejętności w takim stopniu, w jakim może się to wydawać w danym momencie.