Mr. Grummel Pobierz aplikację
← Dla kogo to jest
DLA 5 MIN CZYTANIA

Blokada aplikacji dla pisarzy

Pusta strona nie stawia oporu i nie daje nagrody. Telefon daje jedno i drugie: miejsce, w którym można się schować przed pustą stroną, i natychmiastową dawkę czegoś. To nie jest uczciwa walka.

Konkretny problem, jaki opisują pisarze, polega na tym, że dobre pisanie jest naprawdę niewygodne w sposób, w jaki przewijanie nigdy nie jest — pusta strona albo niedokończony akapit tkwi tam, domagając się decyzji, co do której nie masz jeszcze pewności, jak ją podjąć, podczas gdy telefon oferuje natychmiastową, mało wymagającą ucieczkę dokładnie od tego dyskomfortu. „Potrzebuję tylko minuty, żeby pomyśleć” to zdanie, które jest prawdziwe, a zarazem bardzo często stanowi pierwsze zdanie czterdziestominutowego objazdu, który niczego nie daje. Ten dyskomfort nie jest wadą pisarza, to trafny sygnał, że praca jest naprawdę trudna, a kłopot w tym, że telefon oferuje ucieczkę od tego sygnału, która nic nie kosztuje i fałszywie wydaje się uzasadnioną przerwą, a nie unikaniem faktycznego zadania. Pisarze opisują to unikanie w uderzająco spójnym języku, niezależnie od gatunku czy poziomu doświadczenia — dokładne zdanie się zmienia, ale kształt „zrobię tylko jedną małą rzecz najpierw” jako zamiennik „nie chcę jeszcze siedzieć z tym dyskomfortem” powraca nieustannie, co sugeruje, że to strukturalna cecha samej pracy, a nie osobista słabość konkretnego pisarza.

Co pewnie już próbowano

Aplikacje do pisania z wbudowanymi trybami bez rozproszeń, tryb samolotowy, fizyczne zostawienie telefonu w innym pokoju, dedykowane sprinty pisarskie z timerem, może darmowa blokada stron konkretnie do przeglądarki. To pomaga z króliczymi norami w przeglądarce, ale nic nie robi z telefonem leżącym ekranem do góry na biurku, metr dalej, co dla większości pisarzy jest faktyczną drogą ucieczki, po którą sięgają najpierw. Niektórzy pisarze używają drugiego, celowo nudnego urządzenia — starego czytnika e-booków, maszyny do pisania, laptopa z fizycznie wyłączonym wifi — specjalnie po to, żeby usunąć opcję przełączenia się na coś łatwiejszego w środku zdania, co działa dobrze, ale nie jest praktyczne dla pisarzy, którzy potrzebują dostępu do internetu w celach badawczych w ramach tej samej sesji. Wyjazdy pisarskie i dedykowane dni pisania pomagają skoncentrować wysiłek na jeden odcinek, ale nie są powtarzalnym, codziennym rozwiązaniem dla pisarzy, którzy muszą produkować konsekwentnie tygodniami i miesiącami, a nie tylko podczas jednego chronionego weekendu z dala od zwykłego życia.

Dlaczego ogólne porady o blokowaniu tu zawodzą

„Użyj aplikacji do pisania bez rozproszeń” rozwiązuje rozproszenie na ekranie, ale ignoruje, że telefon to zupełnie osobne urządzenie, leżące tuż obok. A „po prostu zostaw telefon w innym pokoju” działa dokładnie do momentu, w którym pisanie robi się na tyle trudne, że przejście do innego pokoju po telefon przestaje wydawać się niedogodnością, a zaczyna wydawać się całkiem rozsądną pięciominutową przerwą, która jakoś zamienia się w czterdzieści. Żadne z tych podejść nie dotyka faktycznego momentu pokusy na samym telefonie, a dla wielu pisarzy to właśnie tam dzieje się prawdziwa strata czasu — nie w kartach przeglądarki na laptopie, które udało się zamknąć z dyscypliną, tylko w telefonie leżącym cały czas w zasięgu ręki. Aplikacja bez rozproszeń też nic nie robi z momentem, zanim w ogóle otworzy się aplikację do pisania — piętnastoma minutami przewijania telefonu, które opóźniają samo usiądzenie do pisania, a to właśnie tam dla wielu pisarzy naprawdę znika czas.

Uczciwe dopasowanie

Blokada oparta na quizie dobrze pasuje do pisania, bo dyskomfort, jaki wprowadza — prawdziwe pytanie, nad którym faktycznie trzeba pomyśleć — leży w tym samym rejestrze co dyskomfort samego pisania, zamiast oferować łatwiejszy rodzaj zaangażowania umysłowego, w które można się zamiast tego wycofać. Odpowiadanie na pytanie quizowe nie zaspokaja tej samej potrzeby co przewijanie, co ma znaczenie, bo przerwa równie łatwa i równie bierna jak rzecz, której się unika, tak naprawdę nie odstrasza. Nie karze też powrotu do pisania tak, jak mogłaby to zrobić twardsza blokada — nie jesteś całkowicie odcięty/a od telefonu, co ma znaczenie dla pisarzy, którzy naprawdę czasem go potrzebują, tylko za każdym razem musisz aktywnie zdecydować, czy przerwa jest warta niewielkiego kosztu poprawnej odpowiedzi. To podobna zasada do tej, dla której niektórzy pisarze uważają pisanie odręczne za łatwiejsze do utrzymania niż pisanie na klawiaturze: tarcie dopasowane do rejestru zadania, zamiast tarcia, które po prostu czyni drogę ucieczki nieco bardziej irytującą, zwykle lepiej wytrzymuje przez całą sesję.

Gdzie to nie jest właściwe narzędzie

Jeśli jesteś pisarzem/pisarką, który/która w trakcie sesji prowadzi uzasadnione badania na telefonie — sprawdzenie faktu, wyszukanie odniesienia — ogólna blokada przeglądarki albo aplikacji do wyszukiwania będzie stale z tobą walczyć i prawdopodobnie zostanie wyłączona z prawdziwej konieczności; węższa lista blokad, ograniczona do aplikacji naprawdę niezwiązanych z badaniami, pasuje lepiej. A jeśli blokada zastępuje prokrastynację, która tak naprawdę wynika ze strachu, że praca będzie zła, to problem warsztatu i pewności siebie, którego żadna aplikacja nie rozwiąże. Niektórzy pisarze stwierdzają też, że całkowite unikanie działa odwrotnie, sprawiając, że zablokowana aplikacja staje się bardziej kusząca, niż byłaby inaczej — dla takich pisarzy zaplanowane, dozwolone przerwy wbudowane w strukturę sprintu pisarskiego, zamiast ogólnej blokady, mogą dawać bardziej stabilne wyniki przez całą sesję. Tak czy inaczej, właściwy kształt narzędzia zależy od tego, co konkretnie jest zepsute — dostęp do badań, prokrastynacja czy strach przed złym pierwszym szkicem — i warto być ze sobą szczerym co do tego, co to naprawdę jest, zanim wybierze się rozwiązanie.

Mr. Grummel jeszcze nie wystartował — dołącz do listy oczekujących, a napiszemy do Ciebie e-mailem, gdy tylko to nastąpi.
Dołącz do listy oczekujących