Podobnie jak Safari, Chrome jest bramą, a nie pojedynczym celem, i dzieli ten sam podstawowy problem: przez niego dostępna jest większość internetu, więc sesja, gdy już się zacznie, nie ma naturalnej krawędzi. Chrome dodaje coś, czego prostsza strona nowej karty w Safari nie ma: spersonalizowany feed „Discover” z artykułami, umieszczony bezpośrednio pod paskiem adresu, na dokładnie tym ekranie, który kiedyś oznaczał tylko „wpisz tu coś”. Otwarcie nowej karty samo w sobie teraz pokazuje treść — bez potrzeby wyszukiwania.
Co naprawdę utrudnia zamknięcie Chrome
Feed Discover na stronie nowej karty Chrome sprawia, że otwarcie pustej karty nigdy nie jest naprawdę puste — jest tam już przewijalny, dobrany algorytmicznie zestaw artykułów czekający, co zamienia „sprawdzę tylko jedną rzecz” w sesję przeglądania, zanim ta jedna rzecz w ogóle została wyszukana. Synchronizacja między urządzeniami przenosi karty i historię z sesji na komputerze, więc wątek badawczy rozpoczęty na laptopie pojawia się gotowy do kontynuowania na telefonie, wydłużając jeden ciąg myślowy na kolejne urządzenia i często na resztę dnia. Bycie domyślną przeglądarką na większości telefonów z Androidem oznacza, podobnie jak Safari na iPhonie, że duża część sesji w Chrome zaczyna się jako efekt uboczny stuknięcia w link gdzie indziej, a nie jako świadoma decyzja, żeby otworzyć przeglądarkę.
Wbudowana ścieżka na iPhonie i gdzie się załamuje
Limit aplikacji w Czasie przed ekranem na iOS działa na Chrome tak samo jak na każdej innej aplikacji: ostrzeżenie, ekran blokady, jeden przycisk „Zignoruj limit na dziś”, który czyści go jednym stuknięciem, wymagający tylko kodu Czasu przed ekranem, który sam ustawiłeś i znasz. Na iPhonie Chrome musi używać silnika WebKit Apple’a pod własnym interfejsem, co ogranicza sposoby, w jakie można go ograniczyć na poziomie systemu poza tym samym mechanizmem limitu aplikacji, jaki dostaje każda inna aplikacja — nie ma tu osobnej luki specyficznej dla iOS poza tą, którą dzieli każda aplikacja.
Wbudowana ścieżka na Androidzie i gdzie się załamuje
Licznik aplikacji w Dobrym samopoczuciu cyfrowym wyszarza ikonę Chrome po osiągnięciu limitu i oferuje więcej czasu w chwili, gdy w nią stukniesz — regulowalny lub usuwalny z Ustawień, kiedy tylko chcesz. Ta sama luka co w większości aplikacji tutaj, plus jedna specyficzna dla przeglądarek: skoro Chrome jest zwykle domyślną aplikacją obsługującą linki stukane w innych aplikacjach, spora część przeglądania odbywa się bez dotknięcia ikony Chrome ani razu, czego licznik nie ma jak wychwycić.
Co się zmienia, gdy myto to trzy pytania
Myto Mr. Grummela stoi przed bezpośrednim otwarciem Chrome, co obejmuje realną część nawyku — decyzję o otwarciu przeglądarki, żeby coś sprawdzić albo kontynuować zsynchronizowaną kartę. Uczciwie trzeba powiedzieć, że robi mniej dla linków, które otwierają Chrome z wnętrza innej aplikacji bez dotknięcia ikony; pełne podejście do tej luki zwykle wymaga zajęcia się też aplikacją, która wygenerowała link. Tam, gdzie działa, myto przerywa pociąganie feedu Discover, zanim pusta karta zdąży przestać być pusta.
Realistyczny dzień
Teraz: otwarcie nowej karty, żeby wyszukać jedną rzecz, przerywa już załadowany pod nim feed Discover, a wyszukiwanie nigdy tak naprawdę nie następuje, bo było już coś do przescrollowania zamiast tego. Z mytem: bezpośrednie otwarcie Chrome najpierw natrafia na trzy pytania. Konkretne wyszukiwanie, po które przyszedłeś, wciąż zostaje wpisane i odpowiedziane. Przerwany zostaje nawyk feed-najpierw, którego pusta karta już nie zniechęca — teraz kosztuje to kilka minut prawdziwego namysłu, zanim karta się w ogóle otworzy, a nie po tym, jak feed już zaoferował coś innego do czytania.