Mr. Grummel Pobierz aplikację
← Dla kogo to jest
DLA 5 MIN CZYTANIA

Blokada aplikacji na czas ekranowy w pracy

„Ogranicz czas ekranowy” to zła rada dla każdego, czyją pracą jest ekran. Celem w godzinach pracy nie jest mniej ekranu — tylko właściwy ekran.

Konkretny problem z czasem ekranowym w godzinach pracy polega na tym, że większość porad na ten temat jest zbudowana z myślą o ograniczaniu całkowitego użycia, a to podejście nie ma zastosowania do pracy wymagającej ekranu — faktycznym celem w godzinach pracy nie jest mniej godzin na telefonie czy laptopie, tylko żeby mniej z tych godzin trafiało do niewłaściwych aplikacji, podczas gdy te właściwe stoją nietknięte. Ogólna suma czasu ekranowego nic nie mówi o tym, czy spędzone godziny poszły na arkusz kalkulacyjny, czy na feed. To zamieszanie jest zrozumiałe, bo większość konsumenckich narzędzi do czasu ekranowego powstała pierwotnie z dość prostym założeniem w tle — mniej czasu na telefonie jest generalnie lepsze — a to założenie całkowicie się rozpada w momencie, gdy telefon albo laptop są też głównym narzędziem do wykonywania samej pracy.

Co pewnie już próbowano

Całkowity dzienny limit czasu ekranowego, który zostaje wyczerpany przez uzasadnione użycie służbowe jeszcze przed obiadem, a potem trzeba go odrzucać na resztę dnia, tryb skupienia na godziny pracy, który wycisza powiadomienia, ale nie powstrzymuje przed samodzielnym otwarciem aplikacji, osobne telefony służbowy i prywatny. To rozwiązuje kwestię objętości, a nie tego, do jakich aplikacji ta objętość trafiła, a to zwykle jest faktyczny problem w godzinach pracy. Niektórzy próbują ręcznie śledzić czas spędzany w poszczególnych aplikacjach za pomocą narzędzia do śledzenia czasu, co daje użyteczne dane o tym, gdzie faktycznie poszły godziny, ale przeglądanie tych danych po fakcie w niczym nie zapobiega temu, że ten sam wzorzec powtórzy się jutro, ponieważ sama świadomość rzadko sama z siebie zmienia zachowanie. Niektóre miejsca pracy udostępniają zarządzane urządzenia z wbudowanymi własnymi ograniczeniami, co całkowicie zdejmuje część tego ciężaru z jednostki, choć większość pracowników zdalnych i hybrydowych wciąż polega przynajmniej na części pracy na prywatnym urządzeniu. Tam, gdzie zarządzane urządzenie nie jest dostępne, osobista lista blokad to bardziej praktyczny środek, jaki faktycznie ma do dyspozycji większość pracowników zdalnych i hybrydowych.

Dlaczego ogólne porady o blokowaniu tu zawodzą

Ogólny limit czasu ekranowego traktuje każdą aplikację tak samo, niezależnie od tego, czy to CRM, za którego użycie ci płacą, czy aplikacja, którą otwierasz, gdy CRM robi się nużący, co oznacza, że limit trzeba albo ustawić tak luźno, że niczego nie robi, albo tak ciasno, że blokuje uzasadnioną pracę razem z resztą. Tworzy też frustrujący codzienny rytuał: osiągnięcie limitu, odrzucenie go, bo uzasadniona praca wciąż czeka, a potem brak jakiejkolwiek ochrony na resztę dnia — co często jest gorsze niż brak limitu w ogóle, bo uczy rutynowego obchodzenia własnych zabezpieczeń. Warto też zauważyć, że wielokrotne odrzucanie limitu czasu ekranowego zwykle z czasem podważa zaufanie do samego narzędzia, sprawiając, że zaczyna wydawać się bardziej przeszkodą do obejścia niż prawdziwym wsparciem dla skupienia. Zaufanie do samonarzuconego limitu szybko się zużywa, gdy zostanie z rzędu kilka razy odrzucony z uzasadnionych powodów.

Uczciwe dopasowanie

Blokada oparta na quizie dobrze do tego pasuje, bo celuje w konkretne aplikacje, a nie w całkowity czas, co oznacza, że narzędzia do pracy pozostają w pełni dostępne, podczas gdy tarcie trafia w faktyczne rozproszenie — niewielką liczbę konkretnych, dających się zidentyfikować aplikacji — pozwalając, żeby faktyczny czas ekranowy dnia pracy pozostał wysoki, a jego rozpraszająca część przestała być łatwa. Ponieważ rozróżnienie zachodzi na poziomie aplikacji, a nie całkowitego czasu, daje też znacznie dokładniejszy obraz tego, co faktycznie dzieje się w godzinach pracy — wysoki całkowity czas ekranowy, który jest naprawdę głównie pracą, zamiast niejednoznacznej liczby, która mogłaby oznaczać zarówno skupienie, jak i jego przeciwieństwo. Łatwiej też dostosowuje się do zmiany roli zawodowej, bo zaktualizowanie listy blokad, żeby odzwierciedlała nowe narzędzia pracy, zajmuje chwilę, w porównaniu z rekonfigurowaniem szerszego, mniej precyzyjnego systemu opartego na czasie. Ta precyzja jest warta niewielkiego dodatkowego wysiłku przy konfiguracji, w porównaniu z mniej precyzyjnym limitem opartym na całkowitym czasie.

Gdzie to nie jest właściwe narzędzie

Jeśli sama praca wymaga korzystania z aplikacji, która inaczej byłaby na liście blokad — na przykład zarządzanie mediami społecznościowymi przy stanowisku marketingowym — ogólne zablokowanie tej kategorii będzie stale przeszkadzać w samej pracy, więc listę blokad trzeba zbudować wokół faktycznego rozproszenia, a nie wokół ogólnej kategorii, która akurat obejmuje narzędzia, za których użycie ci płacą. Warto też okresowo przeglądać konkretną listę blokad, ponieważ obowiązki zawodowe i towarzyszące im narzędzia mają tendencję do zmieniania się z czasem, a lista blokad zbudowana pod rolę sprzed roku może po cichu blokować coś, co teraz jest uzasadnioną częścią pracy. Kwartalne sprawdzenie faktycznej listy blokad pod kątem aktualnych obowiązków zawodowych to rozsądny nawyk do zbudowania obok codziennego używania narzędzia. Pięć minut poświęconych na przegląd listy co kwartał to niewielki koszt w porównaniu z frustracją wynikającą z nieaktualnej, źle dopasowanej blokady. To mały nawyk, ale taki, który utrzymuje narzędzie w zgodzie z faktycznym kształtem pracy w miarę upływu czasu.

Mr. Grummel jeszcze nie wystartował — dołącz do listy oczekujących, a napiszemy do Ciebie e-mailem, gdy tylko to nastąpi.
Dołącz do listy oczekujących