Mr. Grummel Pobierz aplikację
← Dla kogo to jest
DLA 6 MIN CZYTANIA

Blokada aplikacji dla studentów

„Sprawdzę tylko jedno powiadomienie” zamienia się w stracone czterdzieści minut, a esej wciąż ma jeden akapit. Problemem nie jest siła woli — problemem jest to, że otwarcie aplikacji nic nie kosztuje.

Faktyczny problem, we własnych słowach studenta, zwykle brzmi mniej więcej tak: „Siadam do pracy, otwieram laptopa i jakoś dwadzieścia minut później jestem trzy filmiki głęboko w czymś, na czym mi w ogóle nie zależy”. Nie chodzi dokładnie o to, że nauka jest nudna — chodzi o to, że otwarcie rozpraszającej aplikacji zajmuje jedno dotknięcie i nic w danej chwili nie kosztuje, podczas gdy esej, zestaw zadań, lektura, wszystko to kosztuje realny, nieprzyjemny wysiłek już teraz za zapłatę odległą o tygodnie, w czasie egzaminu. Każda sesja nauki staje się rywalizacją między natychmiastową, darmową nagrodą a opóźnioną, wymagającą wysiłku, a ta natychmiastowa wygrywa znacznie częściej, niż ktokolwiek zamierzał, siadając do pracy. To coś innego niż prokrastynacja w tym bardziej ogólnym, znanym sensie zwykłego braku ochoty na rozpoczęcie — to znacznie węższa, bardziej mechaniczna usterka: moment pokusy jest krótki, tani i stale dostępny, a moment nagrody za oparcie się mu jest odległy i abstrakcyjny, więc matematyka tej decyzji niemal za każdym razem, gdy naprawdę zostaje podjęta, przechyla się w stronę telefonu.

Co pewnie już próbowano

Większość studentów wypróbowała już te oczywiste rzeczy: odłożenie telefonu do innego pokoju, użycie wbudowanego limitu Czasu przed ekranem albo Digital Wellbeing, pobranie darmowej aplikacji z listą blokad, albo po prostu obietnicę sobie samemu „po tym następnym akapicie”. Niektóre z nich naprawdę pomagają przez kilka dni. Powtarzający się tryb porażki jest za każdym razem ten sam — blokadę ustawiasz sobie sam, co oznacza, że tylko ty musisz ją zdjąć, żeby wrócić do środka, a pięciominutowe obejście albo przełącznik w Ustawieniach nigdy nie jest dalej niż kilka dotknięć od momentu, w którym motywacja faktycznie spada, a dla większości ludzi dzieje się to na długo przed skończeniem eseju. Grupowe sesje nauki i partnerzy odpowiedzialności też pomagają, przez jakiś czas, ale działają tylko wtedy, gdy ktoś inny faktycznie patrzy, a większość nauki odbywa się w pojedynkę, późno w nocy, gdy nikogo w pobliżu nie ma, żeby zauważyć, że telefon wyszedł z kieszeni. Wspólnym wątkiem wszystkich tych prób jest to, że polegają na pamiętaniu, żeby ich użyć, i wybieraniu, w danej chwili, żeby ich nie cofnąć — a moment, w którym ten wybór jest najtrudniejszy, to dokładnie ten moment, w którym nauka i tak szła źle.

Dlaczego ogólne porady o blokowaniu tu zawodzą

Ogólna rada — „po prostu wyłącz powiadomienia”, „użyj trybu Nie przeszkadzać”, „odłóż telefon” — zakłada, że problemem jest pamiętanie o zablokowaniu, podczas gdy dla większości studentów faktycznym problemem jest to, że blokadę, gdy raz zostanie ustawiona, trywialnie łatwo zdjąć w momencie, gdy skupienie zaczyna się chwiać — czyli dokładnie wtedy, gdy powinna wytrzymać. Student, który jest naprawdę zaangażowany, w ogóle nie potrzebuje blokady; ci, którzy po nią sięgają, z definicji znajdują się w momentach, w których ich własny osąd co do „tylko pięciu minut” jest najmniej wiarygodny, a narzędzie, które można wyłączyć tym samym niewiarygodnym osądem, tak naprawdę nie rozwiązuje problemu, do którego rozwiązania zostało zainstalowane. Zakłada też, że dany student wybiera rozproszenie, podczas gdy w praktyce większość studentów już dokładnie wie, co powinna robić, i wolałaby to robić — luka nie leży w informacji, tylko w tym, że nic w otoczeniu nie sprawia, że trudniejszy wybór staje się faktycznie łatwiejszy do podjęcia w momencie, gdy ma to znaczenie.

Uczciwe dopasowanie

To naprawdę jedno z najmocniejszych dopasowań na całej tej liście. Blokada oparta na quizie sprawdza się tu dobrze właśnie dlatego, że nauka i odpowiadanie na pytanie quizowe czerpią z tego samego rodzaju wysiłku — obie proszą, żeby faktycznie pomyśleć, zamiast po prostu przeczekać timer albo wpisać kod, który już się zna. Pomylenie odpowiedzi i konieczność spróbowania ponownie to mały, realny koszt, którego nie ma pięciominutowe obejście Czasu przed ekranem, a w przeciwieństwie do twardej blokady nie wymaga decydowania z wielogodzinnym wyprzedzeniem, jak dokładnie surowa ma być; tarcie jest tam za każdym razem, w momencie, gdy jest faktycznie potrzebne. Dobrze się też przenosi: ten sam mechanizm działa niezależnie od tego, czy powtarzasz materiał przy biurku, w bibliotece, czy w pociągu, ponieważ nie zależy od konkretnego otoczenia ani konkretnego poziomu siły woli danego poranka — to ten sam, niewielki koszt za każdym razem, w każdym kontekście, co po części tłumaczy, dlaczego zwykle przetrwa dłużej niż narzędzia, które wymagają pamiętania, żeby je ponownie uzbroić.

Gdzie to nie jest właściwe narzędzie

Jeśli faktycznym problemem jest konkretne, zaplanowane wydarzenie — egzamin jutro rano, na który telefon musi być całkowicie nieosiągalny przez trzy godziny, bez negocjacji — twardsza blokada, jak Locked Mode w Freedom albo tryb Frozen Turkey w Cold Turkey, to bardziej odpowiednie narzędzie na tę jedną sesję wysokiego ryzyka niż powtarzalne tarcie. A jeśli prokrastynacja to tak naprawdę objaw czegoś innego — prawdziwego lęku przed materiałem albo faktycznego niezrozumienia zadania — żadna blokada, oparta na quizie czy inna, tego nie naprawi; uczciwym ruchem jest tam konsultacja z wykładowcą albo korepetytor, nie kolejna aplikacja. Warto też być uczciwym, że to narzędzie konkretnie na problem unikania nauki, a nie zamiennik faktycznego umiejętnego uczenia się — jeśli leżącym u podstaw problemem jest nieumiejętność rozłożenia tematu na wykonalny plan powtórek, żadna blokada, choćby najlepiej zaprojektowana, nie zastąpi usiadania z korepetytorem albo przewodnikiem po technikach nauki, żeby najpierw to naprawić.

Mr. Grummel jeszcze nie wystartował — dołącz do listy oczekujących, a napiszemy do Ciebie e-mailem, gdy tylko to nastąpi.
Dołącz do listy oczekujących